W FIFA znowu pali się coś więcej niż skrzynka mailowa. Kevin Lamour, jeden z najważniejszych ludzi w organizacji, zakończył pracę jako dyrektor operacyjny zaledwie kilka tygodni po tym, jak publicznie sprzeciwił się pomysłowi Gianniego Infantina. FIFA potwierdziła jego odejście, a zagraniczne media opisują je jako zwolnienie.
Poszło o projekt FIFA Forward Enterprise. Infantino chciał otworzyć część komercyjnego biznesu federacji na prywatnych inwestorów, w tym prawa związane z mundialem i innymi rozgrywkami. Lamour uznał, że sposób prowadzenia projektu był nieprzejrzysty i otwarcie wystąpił przeciwko własnemu szefowi. Plan ostatecznie upadł po ogromnym sprzeciwie.
Teraz odzywają się organizacje zajmujące się prawami człowieka i prawami pracowniczymi. Sport & Rights Alliance mówi o problemie z kulturą zarządzania FIFA, a Human Rights Watch przekonuje, że federacja potrzebuje ludzi gotowych kwestionować decyzje władz, a nie kolejnych potakiwaczy.
Na Golero pisaliśmy już o wojnie UEFA z FIFA oraz o tym, że Donald Trump publicznie stanął po stronie Infantina.
I tu jest sedno. Spór dawno przestał dotyczyć jednego projektu inwestycyjnego. Pytanie brzmi dziś, czy w FIFA można powiedzieć prezydentowi „nie” i następnego dnia nadal mieć identyfikator do biura.
Źródło: Reuters
