Raków nie czeka na wrzesień, żeby łatać obronę. Według Gianluki Di Marzio częstochowianie dogadali definitywny transfer Arvida Brorssona z Monzy, wyprzedzając przy okazji duńskie Aarhus. Oficjalnego komunikatu klubu jeszcze nie ma, ale temat wygląda na zamknięty.
Nazwisko może nie robić w Polsce wielkiego hałasu, za to profil jest bardzo „rakowski”. Brorsson ma 27 lat, 193 cm wzrostu, jest stoperem i zna granie na trzech poziomach: od szwedzkiej Allsvenskan, przez Serie B, po Serie A. Do Monzy trafił w styczniu 2025 roku z Mjällby i podpisał umowę do czerwca 2027. We włoskiej ekstraklasie zaliczył sześć występów, a później dołożył 12 meczów na zapleczu.
Raków potrzebuje go teraz, nie „na przyszłość”. Po niedzielnym 1:2 z Cracovią Medaliki mają trzy ligowe porażki w trzech rozegranych spotkaniach, a Dawid Kroczek po meczu jasno dał do zrozumienia, że w defensywie pole manewru jest zwyczajnie biedne. Przy napiętym kalendarzu to już nie kosmetyka, tylko gaszenie dziury.
Częstochowianie latem mocno przebudowują kadrę. Sprzedali Jonatana Brunesa do Sparty Praga za około sześć milionów euro, a jednocześnie walczą o fazę ligową Ligi Konferencji. Po wyeliminowaniu Hammarby czeka ich Hajduk Split.
Krótko: Raków kupuje stopera, bo za chwilę może go po prostu nie mieć kim zastąpić.
