Jeff Bezos w Liverpoolu brzmi jak kolejny internetowy wymysł składany z trzech losowych słów. Tym razem jednak temat nie wziął się z anonimowego konta na Twitterze. Fenway Sports Group potwierdziło, że prowadzi rozmowy z konsorcjum kierowanym przez Amita Bhatię, byłego współwłaściciela Queens Park Rangers.
Grupa chce kupić znaczący pakiet mniejszościowy Liverpoolu. Według brytyjskich mediów chodzi nawet o 30 procent udziałów za około 1,35 miliarda funtów, co wyceniałoby cały klub na mniej więcej 4,5 miliarda. Bezos został zaproszony do dołączenia do układu, ale na razie nie ma żadnego potwierdzenia, że faktycznie wyłoży pieniądze.
Czyli spokojnie: Amazon jeszcze nie dostarcza napastników na Anfield w ramach Prime. (hehe)

Biznesmen Amit Bhatia był współwłaścicielem klubu QPR, grającego w Championship. Zdjęcie: Shutterstock
Za plecami Bhatii stoi rodzina Lakshmiego Mittala, stalowego miliardera i jego teścia. Sam Bhatia spędził w QPR osiemnaście lat, a niedawno oddał swoje udziały większościowemu właścicielowi klubu. Trudno uznać moment tego ruchu za przypadkowy, skoro chwilę później jego nazwisko pojawia się przy transakcji dotyczącej Liverpoolu.
Dla FSG cała operacja jest biznesowo logiczna. Amerykanie kupili Liverpool w 2010 roku za około 300 milionów funtów. Teraz mogą sprzedać niecałą jedną trzecią klubu za ponad cztery razy tyle, zachowując kontrolę nad całością. Kapitalizm w wersji mistrzowskiej: wyciągasz klub z bagna, rozwijasz markę, remontujesz stadion, wygrywasz trofea, a potem sprzedajesz kawałek tortu za kwotę, za którą kiedyś kupiłbyś całą cukiernię.
FSG korzystało już z podobnego rozwiązania. W 2023 roku do Liverpoolu weszło Dynasty Equity, płacąc za mniejszościowy pakiet nawet 200 milionów dolarów.
Najważniejsze pytanie nie brzmi więc, czy Bezos będzie fotografował się z szalikiem na The Kop. Ważniejsze jest, na co pójdą pieniądze. Nowy kapitał może oznaczać mocniejszy budżet transferowy, rozwój infrastruktury i jeszcze agresywniejszą ekspansję komercyjną.
Może też oznaczać po prostu, że właściciele świetnie monetyzują wzrost wartości klubu.
Romantyzmu jest w tym tyle, co w fakturze za hosting. Ale Liverpool od dawna nie jest tylko drużyną piłkarską. To globalna firma, a teraz najbogatsi ludzie świata zastanawiają się, ile kosztuje wejście do jej loży właścicielskiej.




