Crysencio Summerville wrzucił zdjęcia z prywatnego odrzutowca, pokazał religijny tatuaż i napisał, że jest „nieskończenie błogosławiony i dozgonnie wdzięczny”. W normalnym świecie byłby to zwykły wakacyjny post piłkarza. W świecie okna transferowego oznacza oczywiście, że Holender jedną nogą stoi już na Stadio Olimpico.
Roma od kilku dni naciska na West Ham. Pierwsze oferty poleciały do kosza, ale następna ma zamknąć się w okolicach 50 milionów euro razem z bonusami. Londyńczycy nie znajdują się w pozycji, w której mogą miesiącami urządzać aukcję. Po spadku z Premier League muszą uporządkować finanse, a Summerville jest jednym z niewielu zawodników, których można sprzedać bez rozdawania za pół ceny. West Ham pożegnał się z elitą po sezonie zakończonym na 18. miejscu, mimo zdobycia 39 punktów.
Trzeba jednak trochę ostudzić włoskie podniecenie. Instagram Summerville’a nie jest oficjalnym komunikatem transferowym. Cały wpis dotyczył przede wszystkim jego debiutu na mistrzostwach świata, a nie przeprowadzki do Rzymu. Tatuaż z tekstem o „planie Boga” także nie oznacza, że Wszechmogący właśnie negocjuje wysokość bonusów z West Hamem.
Sam transfer ma jednak sporo sensu. Summerville ma 24 lata, potrafi grać po obu stronach, świetnie prowadzi piłkę i najlepiej wygląda, gdy dostaje przestrzeń do napędzenia akcji. Roma prowadzona przez Gian Piero Gasperiniego potrzebuje właśnie takich zawodników: bezczelnych, dynamicznych i zdolnych zrobić przewagę bez rozrysowywania piętnastu podań na tablicy.
Problemem pozostaje cena. West Ham kupował Holendra z Leeds za ponad 25 milionów funtów, więc teraz chce nie tylko odzyskać pieniądze, ale także zarobić na jego potencjale. Roma miała już proponować około 45-46 milionów euro i osiągnąć porozumienie z zawodnikiem, lecz Anglicy nadal próbują wycisnąć pełną kwotę.
Aston Villa obserwuje sytuację, ale na razie robi głównie to, co połowa klubów podczas okna: stoi z boku, patrzy i liczy, że ktoś inny pierwszy się wywali. Jeżeli Rzymianie dołożą brakujące miliony, Summerville prawdopodobnie rzeczywiście wyląduje w Italii. Tym razem nie tylko na instagramowym zdjęciu.




