Andrij Pawełko przez lata siedział przy najważniejszym stole ukraińskiej piłki. Prezes federacji, członek Komitetu Wykonawczego UEFA, polityk, człowiek z numerami telefonów, których przeciętny działacz nawet nie zobaczyłby na ekranie. Dziś jego kariera wygląda jednak mniej jak droga na stadion, a bardziej jak przejazd konwojem. Były szef ukraińskiego futbolu został zatrzymany w Bratysławie, a Kijów uruchomił procedurę ekstradycyjną.
Według ukraińskiej prokuratury Pawełko miał zorganizować wyprowadzenie prawie 295 milionów hrywien z federacji i jej regionalnych struktur. Mechanizm? Kontrolowane spółki oraz umowy na towary, których nikt nigdy nie zobaczył: owoce morza, ekskluzywne herbaty, kawa, sprzęt elektryczny. Piłkarski związek zamieniony w delikatesy premium. Tyle że bez krewetek, bez ekspresów i – co najważniejsze – bez pieniędzy.
To nie jest historia działacza, który źle zaksięgował hotel dla kadry U-17. Mówimy o człowieku stojącym na czele federacji od 2015 roku, obecnym również we władzach UEFA. Gdy obejmował stanowisko, zapowiadał transparentność i nowy rozdział. Ten faktycznie powstał, tylko zamiast reform są śledczy, międzynarodowy list gończy i oczekiwanie na decyzję Słowaków.
Co ważne, Pawełko nie wszedł do tej opowieści wczoraj. Już wcześniej był zatrzymywany w sprawie podejrzeń dotyczących pieniędzy przeznaczonych między innymi na produkcję sztucznych nawierzchni. W 2023 roku trafił do aresztu przed procesem, choć federacja przekonywała wtedy, że cała sprawa ma polityczne podłoże. Innymi słowy: dym wisiał nad budynkiem od dawna.
Pawełko miał później tłumaczyć nieobecność zagranicznym leczeniem w Niemczech. Ukraińskie organy ścigania uznały go jednak za osobę ukrywającą się przed wymiarem sprawiedliwości. Teraz skończyła się gra na czas. Bratysława nie okazała się bezpieczną strefą, a gwizdek prokuratury może zaboleć bardziej niż wszystko, co słyszał z trybun.
Od stycznia 2024 roku federacją kieruje Andrij Szewczenko, który po przejęciu organizacji zarządził audyt poprzednich lat. Według medialnych ustaleń skala możliwych nieprawidłowości za rządów Pawełki może sięgać 1,7 miliarda hrywien. O winie zdecyduje sąd. Ale obraz federacji, która podczas wojny musi liczyć każdą hrywnę, a równocześnie rozlicza papierowe homary, jest po prostu cholernie ponury.
