W sieci krąży nagranie z Warszawy, na którym mężczyzna przedstawiany jako kibic Legii zaczepia grupę czarnoskórych osób i zaczyna wypytywać ich o pochodzenie oraz powód pobytu w Polsce. Rozmowa szybko przybiera agresywny ton, pojawiają się wulgaryzmy, uwagi o języku polskim, a na końcu także hasło „Polska dla Polaków”.
Zaczepieni mężczyźni tłumaczą, że są studentami, jednak to nie kończy całej sytuacji. Autor nagrania zaczyna mówić o „inżynierach” i „doktorach”, po czym obarcza odpowiedzialnością za obecność cudzoziemców Rafała Trzaskowskiego i Donalda Tuska.
Nagranie wywołało sporo reakcji w mediach społecznościowych. Część komentujących pisała o „obywatelskiej czujności”, inni zwracali uwagę na zażenowanie i absurd całej sceny. Trudno bowiem mówić o jakiejkolwiek interwencji, skoro zaczepieni ludzie po prostu znajdowali się na warszawskim osiedlu i nie stwarzali żadnego zagrożenia.
O polityce migracyjnej można dyskutować bardzo ostro. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy przypadkowy człowiek na ulicy staje się celem tylko dlatego, że wygląda inaczej i nie mówi płynnie po polsku.
W całej tej historii najbardziej wymowne jest to, że osoby zaczepione na nagraniu przez większość czasu zachowują więcej spokoju niż człowiek, który postanowił urządzić im uliczną kontrolę polskości.
