W Pogoni Szczecin znowu jest gorąco, tylko tym razem nie chodzi o transfer, wynik ani kolejną publiczną szarżę właściciela. Alex Haditaghi zażądał rezygnacji Rafała Chlasty z zarządu klubu, a działowi HR polecił rozpoczęcie procedury rozwiązania jego umowy o pracę. Powodem był wpis Chlasty, który właściciel określił jako haniebny, dehumanizujący i obrażający człowieka po jego śmierci.
Nie trzeba znać każdego zdania tej internetowej awantury, żeby rozumieć podstawową rzecz: członek zarządu klubu Ekstraklasy nie jest anonimowym typem piszącym spod zdjęcia wilka na tle księżyca. Reprezentuje instytucję, kibiców i herb, który potem pojawia się obok jego nazwiska. Może mieć poglądy, może się kłócić, może uważać rozmówcę za kompletnego idiotę. Nie może jednak zachowywać się tak, jakby odpowiedzialność kończyła się po wylogowaniu z X.
Haditaghi podkreślił, że różnica zdań jest normalną częścią życia publicznego. I tu akurat ma rację. Problem zaczyna się wtedy, gdy spór przestaje dotyczyć poglądów, a zamienia się w odczłowieczanie drugiej strony. Śmierć nie robi ze zmarłego świętego, ale nie jest też darmowym biletem do urządzenia sobie festiwalu podłości. Są granice, nawet w internecie, choć wielu użytkowników zachowuje się tak, jakby regulamin człowieczeństwa anulowano przy zakładaniu konta.
Właściciel Pogoni zareagował natychmiast. Stanowisko Chlasty w zarządzie powstało jako łącznik między klubem a środowiskiem kibicowskim. Jeżeli człowiek pełniący taką funkcję sam staje się problemem wizerunkowym, cały pomysł zaczyna wyglądać jak ponury żart. Zamiast budować most, ktoś podpala deski i jeszcze dziwi się, że śmierdzi dymem.
Oczywiście pozostają procedury prawne. Haditaghi może napisać w internecie, że sprawa jest przesądzona, ale zwolnienie pracownika i zmiana składu zarządu nie odbywają się jednym kliknięciem. Dlatego na razie mówimy o żądaniu rezygnacji oraz rozpoczęciu formalnych działań.
Najważniejszy jest sygnał wysłany do środka klubu: legitymacja działacza nie daje immunitetu na chamskie zachowanie. Futbol od dawna tapla się w politycznych wojenkach, personalnych urazach i mediach społecznościowych pełnych ludzi, którym szybciej pracują palce niż głowa. Pogoń przynajmniej tym razem nie udaje, że nic się nie stało.
