Korona Kielce zrobiła coś, co w polskiej piłce nadal potrafi wyglądać podejrzanie dobrze: kupiła zawodnika, pozwoliła mu się wypromować, a następnie sprzedała go kilka razy drożej. Tamar Svetlin został oficjalnie zawodnikiem AS Saint-Étienne.
Francuski klub potwierdził transfer w poniedziałek o godz. 13:00. 25-letni Słoweniec podpisał kontrakt do 2030 roku i otrzyma koszulkę z numerem 16. W Saint-Étienne liczą, że pomoże zespołowi wrócić do Ligue 1. Sam pomocnik również nie ukrywa, że właśnie taki jest cel.
I trudno się dziwić zainteresowaniu. Svetlin spędził w Ekstraklasie zaledwie jeden sezon, rozegrał 33 ligowe spotkania i został wybrany najlepszym zawodnikiem Korony. To wystarczyło, żeby z piłkarza kupionego za około 800 tysięcy euro zrobić najdroższą sprzedaż w historii kieleckiego klubu.
Korona może dostać trzy miliony euro
Oficjalnej kwoty Francuzi nie podali, ale według wcześniejszych informacji transfer ma kosztować około 2,5 miliona euro podstawy, a kolejne 500 tysięcy euro może trafić do Kielc w bonusach. Nawet bez premii oznacza to rekordową sprzedaż Korony.
Czyli w dużym uproszczeniu: kupujesz za 800 tysięcy, rok później sprzedajesz za 2,5 miliona, a przy dobrych wiatrach licznik dobija do trzech. W Kielcach ktoś może dziś odświeżać bankowość elektroniczną częściej niż zwykle.
Svetlin jeszcze kilka tygodni temu był łączony z Lechem Poznań. Ostatecznie do Poznania nie trafił, a Kolejorz środek pola postanowił wzmacniać inaczej – niedawno sfinalizował powrót Gustava Berggrena do Ekstraklasy.
Korona tymczasem traci jednego z najważniejszych piłkarzy chwilę po tym, jak urwała punkty Legii Warszawa. Sportowo będzie kogo zastępować. Finansowo trudno jednak udawać tragedię.
Jeśli polskie kluby chcą zarabiać na transferach, droga wygląda właśnie tak: znaleźć piłkarza przed innymi, dać mu grać, a potem nie zakochiwać się w nim na tyle, żeby odrzucić ofertę życia.
Korona właśnie zaliczyła wszystkie trzy punkty tego planu.
Źródło: AS Saint-Étienne; Transfery.info.
