Rangers mają odrobić na Ibrox porażkę 1:2 z Jagiellonią, ale przed rewanżem lista problemów szkockiego klubu zrobiła się podejrzanie długa.
Z zawodników, którzy rozpoczęli spotkanie w Białymstoku, wypadło aż trzech. Tuur Rommens jest kontuzjowany, Youssef Chermiti zerwał więzadła, a Mohammed Diomande zdążył… zmienić klub i przeniósł się do tureckiego Çorum. Do tego wcześniej urazy wyłączyły Connora Barrona, Jose Cifuentesa i Bena Godfreya.
To nie oznacza, że Jagiellonia może już wpisywać awans w tabelkę Excela. Ibrox to zupełnie inne środowisko niż Białystok. Rangers będą musieli zaatakować, stadion szybko ich poniesie, a Jaga pierwszy raz w tym sezonie znajdzie się w sytuacji, w której korzystny wynik może zacząć przeszkadzać w głowie.
Adrian Siemieniec nie może więc urządzać obrony Częstochowy od pierwszej minuty. Tym bardziej że jego drużyna pokazała już w pierwszym meczu, że Rangers można zranić. Golero pisało wtedy o bardzo ostrej reakcji szkockich mediów po porażce w Polsce.
Teraz presja jest wyłącznie po stronie gospodarzy. Jagiellonia ma przewagę, Rangers mają stadion. Szkoci nie mają natomiast kilku piłkarzy, których planowali mieć. I to jest przewaga, której nie wolno zmarnować.
