Marian Huja może już właściwie zapomnieć o całym zamieszaniu. Podpisał kontrakt z Raja Casablanca do 2029 roku i rozpoczyna kolejny etap kariery. Pogoń Szczecin zapomnieć nie może, bo za transfer Portugalczyka do CFR Cluj nadal nie dostała 250 tysięcy euro.
Co więcej, Rumuni zdążyli sprzedać zawodnika dalej. Według kilku tamtejszych źródeł Raja Casablanca ma zapłacić za Huję około 350 tysięcy euro. Czyli o 100 tysięcy więcej, niż CFR zobowiązało się przelać Pogoni za jego definitywny wykup.
Na papierze wygląda to nawet nieźle. Kupujesz za 250, sprzedajesz za 350, sto tysięcy zostaje. Jest tylko drobny problem: najpierw wypadałoby zapłacić te pierwsze 250 tysięcy.
Pogoń swoje zrobiła. Pieniędzy nadal nie ma
O tej sprawie pisaliśmy na Golero już wcześniej. Huja trafił do CFR zimą na wypożyczenie z opcją wykupu. Rumuni byli z jego gry na tyle zadowoleni, że zdecydowali się zatrzymać stopera na stałe.
Klauzula wynosiła 250 tysięcy euro. CFR oficjalnie ogłosiło transfer definitywny, Huja stał się jego zawodnikiem, ale pieniądze do Szczecina nie dotarły.
Termin płatności upłynął 15 lipca. Ponad miesiąc później dyrektor zarządzający Pogoni Tan Kesler potwierdził, że klub nie otrzymał ani euro i podjął działania mające zabezpieczyć jego interesy. Sprawa trafiła do FIFA.
Wtedy sytuacja wyglądała jeszcze stosunkowo prosto: CFR jest winne pieniądze, więc Pogoń domaga się zapłaty. Kilka dni później zrobiło się znacznie ciekawiej.
Huja sprzedany. Czy teraz Pogoń dostanie swoje 250 tysięcy?
To pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy. Skoro Raja płaci CFR około 350 tysięcy euro, a Rumuni są winni Pogoni 250 tysięcy, można przecież zrobić prostą matematykę. Przyszły pieniądze za Huję, więc z tych samych pieniędzy oddajemy poprzedniemu klubowi należność i sprawa zamknięta.
Niestety dla Pogoni nie musi to działać w ten sposób. Po pierwsze, informacje o 350 tysiącach euro dotyczą wartości transferu. Nie ma publicznego potwierdzenia, że cała suma już znalazła się na koncie CFR. Nie znamy też warunków płatności ani tego, czy Raja przelewa wszystko jednorazowo.
Po drugie – i znacznie ważniejsze – 20 sierpnia CFR Cluj oficjalnie weszło w postępowanie insolwencyjne. Czyli dzień po tym, jak rumuńskie media szeroko opisywały zgłoszenie klubu do FIFA przez Pogoń.
CFR nie ma jednego długu. Ma ich całą górę
250 tysięcy euro dla Pogoni brzmi jak poważna zaległość. I oczywiście nią jest. Dla klubu Ekstraklasy mówimy o kwocie przekraczającej milion złotych.
Tyle że wystarczy zajrzeć do dokumentów dotyczących CFR, żeby zobaczyć skalę problemu. Według danych z wniosku o insolwencję, opisywanych przez rumuński Fanatik, na 31 lipca CFR wykazywało około 197 milionów lei zobowiązań. To mniej więcej 37,4 miliona euro.
Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda struktura tych zobowiązań. Około 25,7 miliona euro stanowiły długi krótkoterminowe, a więc takie, które miały zostać uregulowane stosunkowo szybko.
Do tego dochodzą zaległości wobec ludzi ze świata piłki. W dokumentach mowa o kwocie blisko dwóch milionów euro związanej z zawodnikami. Są także milionowe zobowiązania wobec rumuńskiego budżetu oraz ogromne kwoty wobec innych podmiotów.
W takim otoczeniu 350 tysięcy euro za Huję nie wygląda już jak zastrzyk gotówki, po którym księgowa w Klużu może spokojnie odpalić przelew do Szczecina. Jest to mniej niż jeden procent wszystkich zobowiązań wykazanych przez CFR.
FIFA? CFR już wcześniej miało problemy
Pogoń nie jest też jedynym podmiotem, który stracił cierpliwość do Rumunów. 11 sierpnia Digi Sport informował, że CFR ponownie zostało objęte przez FIFA zakazem rejestrowania nowych zawodników. Powodem były niezapłacone zobowiązania wobec piłkarzy. W portalu FIFA widniało wówczas pięć kolejnych spraw.
To nie był pierwszy taki przypadek tego lata. Wcześniej CFR miało nawet kilkanaście sporów, regulowało część należności, zdejmowało zakaz, po czym pojawiały się następne problemy.
Karlo Muhar również publicznie mówił o zaległych pieniądzach i zapowiadał dochodzenie swoich praw. Problemy z wypłatami dotyczyły także innych zawodników.
Właściciel sam mówi o dziesiątkach milionów
Skalę zamieszania dobrze pokazują również słowa właściciela klubu Ioana Vargi. Po rozpoczęciu postępowania insolwencyjnego stwierdził, że sam ma do odzyskania od CFR około 30 milionów euro. Pozostałe zobowiązania wobec urzędu skarbowego, pracowników, kredytodawców oraz innych podmiotów oszacował na około 15 milionów.

Ioan Varga: właściciel rumuńskiego klubu. Źródło: digisport.ro
Te liczby nie pokrywają się idealnie z kwotami znajdującymi się w dokumentach sądowych, dlatego rozsądniej opierać się na tych drugich. Pokazują jednak jedno: w Klużu nikt nie spiera się już o to, czy klub ma problemy finansowe. Spór może dotyczyć najwyżej tego, jak wielkie one są.
I właśnie dlatego nie zakładalibyśmy, że transfer Huji do Raja oznacza automatycznie dobre wiadomości dla Pogoni.
Pogoń ustawi się w kolejce po swoje pieniądze
I tu zaczyna się problem Pogoni. CFR weszło w postępowanie insolwencyjne 20 sierpnia, a należność za Huję powstała wcześniej. Szczecinianie nie są więc już po prostu klubem, który czeka na spóźniony przelew. Stali się jednym z wierzycieli rumuńskiego klubu.
Sąd wyznaczył termin na zgłaszanie wierzytelności do 5 października. Pogoń musi więc zabezpieczyć swoje 250 tysięcy euro również w Rumunii, niezależnie od sprawy prowadzonej przed FIFA.
To ważne w kontekście transferu do Raja Casablanca. Nawet jeśli Marokańczycy rzeczywiście zapłacą CFR około 350 tysięcy euro za Huję, nie oznacza to, że 250 tysięcy od razu pojedzie dalej do Szczecina. Po wejściu w insolwencję CFR nie może traktować starych długów tak, jakby nic się nie wydarzyło i dowolnie wybierać, którego wierzyciela spłaci w pierwszej kolejności.
A chętnych po pieniądze jest znacznie więcej niż tylko Pogoń. Dokumenty przedstawione w sądzie mówią o zobowiązaniach sięgających około 37,4 miliona euro.
W Szczecinie mogą więc patrzeć na transfer Huji do Maroka z mieszanymi uczuciami. CFR właśnie znalazło kupca na zawodnika, za którego samo wciąż nie zapłaciło. Pieniądze pojawiają się w tej historii po raz kolejny. Tyle że na razie nie na koncie Pogoni.
Źródło: własne, Digi Sport, Gazeta Sporturilor, Fanatik, FIFA

CFR 1907 Cluj