Ruch Chorzów rozpoczął sezon od dwóch porażek, ale wynik sportowy może być dziś najmniejszym problemem klubu. Dwaj spośród trzech największych akcjonariuszy – Zdzisław Bik i Aleksander Kurczyk – są gotowi sprzedać swoje udziały.
Trzecim dużym akcjonariuszem pozostaje miasto Chorzów. Według pojawiających się informacji zainteresowanie wejściem do klubu wykazuje kilku inwestorów, również zagranicznych. Jeden z wariantów zakłada, że miasto najpierw uzyska większościowy pakiet, a później odsprzeda go nowemu właścicielowi.
Bik przekonuje, że przejęcie około 40 procent akcji mogłoby dać faktyczną kontrolę nad Ruchem. W tle znajduje się też plan budowy nowego stadionu na mniej więcej 22 tysiące miejsc. Rozpoczęcie prac rozważane jest w 2027 roku.
Brzmi jak szansa na otwarcie nowego rozdziału, ale Ruch podobne przełomy przeżywał już wielokrotnie. W Chorzowie zawsze pojawia się inwestor, projekt, wizualizacja albo deklaracja. Znacznie rzadziej pojawia się stabilność.
Najważniejszym transferem Ruchu nie będzie więc kolejny napastnik. Będzie nim nowy układ właścicielski. Bez niego każda sportowa przebudowa pozostanie prowizorką zależną od cierpliwości miasta i dotychczasowych udziałowców.
Kibice chcą awansu i zwycięstw. Najpierw muszą jednak wiedzieć, kto właściwie będzie płacił za drużynę, stadion i kolejną próbę powrotu na właściwy poziom.
