Są historie, przy których człowiek zastanawia się, czy europejski futbol nie zamienił się przypadkiem w kiepską komedię. CFR Cluj walczy o awans w Lidze Konferencji i kilka milionów euro od UEFA, ale jednocześnie ma problem, żeby sfinansować lot na mecz.
Rumuni najpierw musieli kombinować z wyjazdem do Armenii na spotkanie z Alashkertem. Sytuację ratował sponsor, a kibicom zaproponowano miejsca w samolocie po tysiąc euro za głowę. Teraz pojawiła się perspektywa kolejnej wyprawy, tym razem do Norwegii. Koszt czarteru w dwie strony? Ponad 150 tysięcy euro. Do tego hotel i cała reszta wyjazdowej logistyki.
I tu zaczyna się najlepsze. CFR gra przecież właśnie po to, żeby zarobić. Wejście do głównej fazy Ligi Konferencji oznacza pieniądze, które dla klubu z Rumunii mogą być tlenem. Problem w tym, że żeby dojść do bankomatu, trzeba najpierw mieć na taksówkę.
A sytuacja w Klużu nie wyskoczyła z pudełka trzy dni temu. Na koniec 2025 roku klub wykazywał około 25,5 mln euro zobowiązań. W lipcu znów zrobiło się gorąco wokół zaległości wobec rumuńskiego fiskusa, a chwilę później CFR dostał zakaz rejestrowania transferów na trzy okna.
Może warto skorzystać z usług Ryanair?
