Jeżeli ktoś tęsknił za Ekstraklasą, dostał w Łodzi pełny pakiet powitalny: samobój, efektowny gol szczupakiem, rzut karny, strzały w słupek i chaos, którego nie da się wpisać do żadnego modelu taktycznego. Widzew zremisował z Motorem 2:2, choć przez moment wyglądało na to, że gospodarze mają spotkanie pod kontrolą. Tyle że „kontrola” była tutaj pojęciem umownym.
Motor zaczął bez respektu. Najpierw sprawdził Bartłomieja Drągowskiego, później skorzystał z prezentu Sebastiana Bergiera. Napastnik Widzewa tak niefortunnie przeciął dośrodkowanie po stałym fragmencie, że zamiast oddalić zagrożenie, otworzył wynik dla gości. Bergier zaliczył więc pełen pakiet napastnika Ekstraklasy: samobója, gola z karnego i dziewięćdziesiąt minut szarpaniny z obrońcami.
Wcześniej do remisu doprowadził Mariusz Fornalczyk. Akcja była szybka, składna i zakończona szczupakiem, czyli dokładnie tak, jak powinien wyglądać futbol drużyny, która chce atakować, a nie jedynie przesuwać formacje i udawać, że coś z tego wyniknie. Widzew odrobił straty, przejął inicjatywę i przed przerwą wyszedł na 2:1.
Po zmianie stron łodzianie zostali jednak w szatni o kilka minut za długo. Motor ruszył odważnie, a Mbaye Ndiaye uderzeniem od słupka wyrównał już w 49. minucie. Potem zrobił się mecz bramkarzy, bloków i niewykorzystanych okazji. Drągowski ratował Widzew, Ivan Popa zatrzymał Bergiera, a Julius Eskesen Santos obił słupek strzałem, po którym stadion zdążył już nabrać powietrza do krzyku.
Wejście Karola Świderskiego miało dać gospodarzom dodatkowy impuls, ale nie rozmontowało obrony Motoru. Goście nie cofnęli się rozpaczliwie pod własne pole karne, tylko odpowiadali kolejnymi wyjściami. To był istotny szczegół: lublinianie nie przyjechali bronić remisu, lecz zagrać o pełną pulę.
Podział punktów nie krzywdzi żadnej ze stron, ale też żadnej nie powinien przesadnie cieszyć. Widzew pokazał jakość z przodu, lecz zbyt łatwo oddawał przeciwnikowi przestrzeń. Motor potwierdził, że nie zamierza odwiedzać większych stadionów wyłącznie po zdjęcia i wymianę proporczyków.
Widzew Łódź – Motor Lublin 2:2 (2:1)
0:1 – Sebastian Bergier 13 minuta – gol samobójczy
1:1 – Mariusz Fornalczyk 20 minuta
2:1 – Sebastian Bergier 28 minuta z rzutu karnego
2:2 – Mbaye N’Diaye 49 minuta
