Wojciech Szczęsny znowu zrobił to, co wychodzi mu wyjątkowo dobrze: powiedział publicznie coś, co w piłkarskim środowisku zapewne od dawna mówiło się po cichu. Tym razem dostało się sponsorom reprezentacji Polski i zasadom wykorzystywania wizerunku kadrowiczów.
– To jest frajerstwo – powiedział Wojciech Szczęsny w programie „Ognisko u Stana” Krzysztofa Stanowskiego, odnosząc się do sytuacji, w której sponsor kadry może wykorzystywać wizerunek największych reprezentantów bez podpisywania z nimi osobnych, wielomilionowych umów reklamowych.
Sedno jest banalnie proste. Firma chce mieć w reklamie Roberta Lewandowskiego, ale indywidualny kontrakt z piłkarzem tego kalibru kosztuje fortunę. Jeśli jednak ta sama marka zostanie sponsorem reprezentacji, nagle dostaje możliwość pokazania jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportowców w pakiecie z orzełkiem na piersi.
Biznesowo? Sprytne. Z perspektywy zawodnika? Trochę słabo.
Szczęsny opowiedział również o przypadku firmy, której wcześniej nie udało się dopiąć biznesu z Barceloną, a później wykorzystała polskich zawodników katalońskiego klubu przy okazji współpracy z reprezentacją. Czyli drzwiami się nie udało, więc znaleziono okno.
I właśnie tutaj zaczyna się cała awantura o prawa do wizerunku. Bo reprezentowanie kraju to jedno, a reklamowanie prywatnej firmy swoją twarzą to jednak zupełnie inna bajka.
Co więcej, temat nie spadł z nieba. Lewandowski, Szczęsny i Jakub Błaszczykowski już wiele lat temu mieli z PZPN-em tarcia dotyczące komercyjnego wykorzystywania ich wizerunku. Zmieniały się władze federacji, selekcjonerzy, sponsorzy i pół kadry, a problem nadal potrafi wypłynąć na powierzchnię.
Szczęsny zwrócił też uwagę, że jego twarz pojawiała się w materiałach sponsorskich nawet w okresie, gdy nie był już reprezentantem Polski. I tu naprawdę trudno dziwić się jego złości.
Zawodnicy z takimi nazwiskami normalnie podpisują indywidualne kontrakty reklamowe warte ogromne pieniądze. Koszulka reprezentacji nie powinna być więc magicznym wytrychem do ich wartości marketingowej.
Źródło: Ognisko u Stana Youtube, Onet
