Jagiellonia odpowiedziała Szkotom najlepiej, jak mogła. Nie konferencją, nie napinką przed kamerą, tylko wynikiem i krótkim żartem, który zrobił większy zasięg niż niejeden klub przez miesiąc.
Po 2:1 w Białymstoku Rangers mieli odwrócić dwumecz na Ibrox. Lawrence Shankland trafił z karnego, ale chwilę później Nik Prelec wyrównał na 1:1. W całym dwumeczu zrobiło się 3:2 dla Jagiellonii i szkocka przygoda z Ligą Europy dobiegła końca. Golero pisało już o reakcji szkockich mediów po pierwszym spotkaniu oraz o remisie na Ibrox, który dał Jadze awans.
A potem do roboty wszedł klubowy admin od social mediów (dajcie mu podwyżkę!). Prelec siada przed laptopem, próbuje połączyć się z siecią „UEFA Europa League play-off”. Hasło „Rangers FC”? Błąd. „Jagiellonia Białystok”? Połączono. Proste, złośliwe i wypuszczone dokładnie wtedy, kiedy bolało najbardziej.
Szkoci sami podali piłkę na pustą bramkę, bo po pierwszym meczu żartowali, że nazwa polskiego klubu wygląda jak hasło do WiFi. Jaga zapamiętała. Teraz nagranie przebiło już dwa miliony wyświetleń, a zabawę mocno podkręcili kibice Celticu.
Najlepsze jest jednak co innego: za internetową szyderą stoi wynik. Jagiellonia jest w play-offie Ligi Europy i zagra z Iberią 1999 Tbilisi. Bez awansu ten film byłby tylko memem. Z awansem jest pieczątką postawioną na czole Rangers.
