Oskar Pietuszewski nie zagra także przeciwko Arouce. 18-latek wciąż dochodzi do siebie po urazie mięśniowym i w piątek, gdy zdrowa część zespołu FC Porto dostała wolne, pojawił się w ośrodku Olival, żeby kontynuować rehabilitację. Według portugalskich mediów Polaka zabraknie więc w czwartym oficjalnym meczu Porto z rzędu.
Sama absencja nie byłaby szczególnie alarmująca, gdyby nie to, co wydarzyło się wcześniej. 31 lipca „A Bola” informowała, że Pietuszewski trenował już bez ograniczeń i dostał zielone światło od sztabu medycznego przed Superpucharem. Ostatecznie z Torreense nie zagrał, a 11 sierpnia ponownie figurował w raporcie medycznym i przechodził leczenie. Nie ma informacji, że doszło do nawrotu urazu, ale powrót wyraźnie okazał się bardziej skomplikowany, niż początkowo zakładano.
Są jednak również dobre sygnały. W czwartek Pietuszewski przeszedł już do treningu ograniczonego, czyli kolejnego etapu przed powrotem do normalnych zajęć. Porto najwyraźniej nie zamierza przyspieszać sprawy kosztem ryzyka.
To rozsądne, bo Polak zdążył już pokazać, że nie przyjechał do Portugalii na naukę z ławki. W pierwszym półroczu zanotował 18 występów, trzy gole i cztery asysty, a klub zapłacił Jagiellonii około 8 mln euro plus bonusy.
Na Golero już przy pierwszych problemach zdrowotnych Pietuszewskiego pisaliśmy, że ważniejszy od Superpucharu będzie dla niego cały sezon. Dziś widać, że Porto najwyraźniej doszło do tego samego wniosku.
Źródło: A Bola / Bola na Rede
