Kolegium Sędziów PZPN nie zostawiło większego pola do interpretacji: Widzewowi Łódź należał się rzut karny w ostatniej akcji meczu ze Śląskiem Wrocław, zakończonego remisem 3:3. Błąd popełnił nie tylko prowadzący spotkanie Marcin Kochanek, ale również siedzący na VAR-ze Daniel Stefański, który powinien był wysłać arbitra do monitora.
- 1Karol Niemczycki
- 21Alex Timossi Andersson
- 33Yegor Matsenko
- 44Mariusz Malec
- 3Irodotos Christodoulou
- 8Marc Llinares
- 7Piotr Samiec-Talar
- 15Jorge Yriarte
- 20Grzegorz Tomasiewicz
- 10Malaly Dembélé
- 11Luka Marjanac
- 1Bartłomiej Drągowski
- 91Marcel Krajewski
- 25Przemysław Wiśniewski
- 3Steve Kapuadi
- 40Mario Garcia
- 18Lindon Selahi
- 77Ángel Baena
- 10Fran Álvarez
- 6Juljan Shehu
- 7Mariusz Fornalczyk
- 28Karol Świderski
Sytuacja wydarzyła się w 95. minucie. Emil Kornvig ruszył do górnej piłki w polu karnym, a Eniss Shabani trafił go rękami w twarz jeszcze zanim sam zagrał futbolówkę. PZPN w swojej analizie zwrócił uwagę właśnie na kolejność zdarzeń: kontakt nastąpił wcześniej, ułożenie rąk zawodnika Śląska nie było naturalnym elementem walki o pozycję, a uderzenie dotyczyło szczególnie chronionej części ciała. Wniosek federacji jest prosty – to było przewinienie.
Dla Widzewa cała historia boli tym bardziej, że wcześniej rozegrał jeden z najbardziej szalonych meczów tego sezonu. Od siódmej minuty grał w dziesiątkę po czerwonej kartce Przemysława Wiśniewskiego, a mimo tego prowadził do przerwy 2:0, później nawet 3:1. Śląsk odpowiedział golami Piotra Banaszaka i Shabaniego, doprowadzając do remisu w 89. minucie. Kilka chwil później łodzianie powinni dostać szansę na zwycięstwo z jedenastu metrów.
Warto przy tym zachować jedno rozróżnienie. Nie da się napisać, że sędziowie na pewno zabrali Widzewowi dwa punkty, bo rzut karny nadal trzeba wykorzystać. Można natomiast powiedzieć, że odebrali mu możliwość rozstrzygnięcia spotkania w sytuacji, którą Kolegium Sędziów dzień później samo uznało za faul.
Jest też detal, który w Łodzi raczej nie poprawi humorów. Dokładnie rok temu, również w 5. kolejce Ekstraklasy, Marcin Kochanek prowadził wyjazdowy mecz Widzewa z Cracovią. Łodzianie przegrali 0:1, a największą aferę wywołało anulowanie po VAR-ze gola Frana Alvareza po bardzo dyskusyjnie ocenionym starciu Sebastiana Bergiera. Widzew po tamtym spotkaniu oficjalnie zapowiadał reakcję na pracę arbitrów.
Rok później mamy tę samą kolejkę, tego samego sędziego i kolejny mecz Widzewa zakończony wielką dyskusją o jego decyzji. Tym razem różnica jest jedna: PZPN już następnego dnia przyznał wprost, że arbiter się pomylił.
Łódzki klub mocno podkręcił w ostatnich miesiącach ambicje i inwestycje w skład – na Golero opisywaliśmy m.in. kolejne ruchy Widzewa na rynku transferowym. Przy projekcie, który ma walczyć znacznie wyżej niż w poprzednich latach, takie punkty mogą w maju ważyć dużo więcej, niż wydaje się w sierpniu.
Źródło: Kolegium Sędziów PZPN / WP SportoweFakty / Sport.pl

Slask Wroclaw
Widzew Łódź