Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział, że Chelsea sprowadzi 36-letniego Jordana Hendersona, pewnie zostałby wyśmiany. Przecież ten klub budował kadrę tak, jakby zawodnik po 25. roku życia automatycznie tracił ważność. Młody, drogi, perspektywiczny, najlepiej z kontraktem do następnej dekady – mniej więcej tak wyglądał plan.
Teraz ktoś na Stamford Bridge najwyraźniej doszedł do wniosku, że przydałby się również człowiek, który widział w piłce coś więcej niż akademię i prezentację nowego kontraktu.
Henderson ma trafić do Chelsea za darmo. Brentford rozwiązało z nim umowę, a były kapitan Liverpoolu uzgodnił z The Blues dwuletni kontrakt. Transfer jest na ostatniej prostej. Anglik w poprzednim sezonie zagrał 32 razy w Premier League, zdobył bramkę i zaliczył trzy asysty. Nie, Chelsea nie bierze go po to, żeby nagle robił po dziesięć goli i asyst. Tu chodzi o doświadczenie.
I akurat tego Hendersonowi odmówić się nie da. Dwanaście lat w Liverpoolu, opaska kapitańska, mistrzostwo Anglii, Liga Mistrzów, finały, walka o trofea. Potem był mocno nieudany pod względem wizerunkowym wyjazd do Arabii Saudyjskiej, szybka ewakuacja do Ajaksu i powrót do Premier League w barwach Brentford.
Teraz zamienia zachodni Londyn na… zachodni Londyn. Najciekawsze jest jednak to, co ten transfer mówi o nowej Chelsea Xabiego Alonso. Klub przez kilka lat maniakalnie odmładzał kadrę, a teraz rozgląda się za piłkarzami, którzy nie potrzebują instrukcji obsługi wielkiego meczu. Henderson nie jest zresztą jedynym takim nazwiskiem — Chelsea pracuje również nad sprowadzeniem Danny’ego Welbecka.
To wygląda na korektę kursu. Nie rewolucję, nie nagłe wyrzucenie całej dotychczasowej filozofii do kosza. Po prostu ktoś zauważył, że szatnia złożona niemal wyłącznie z młodych talentów może potrzebować kilku facetów, którzy już przegrali finał, wygrali finał i wiedzą, czym różnią się oba te wieczory.
Henderson gwiazdą tej Chelsea raczej nie będzie. Ale też nikt rozsądny tego od niego nie oczekuje. Ma być dorosłym w pokoju pełnym talentu. I właśnie dlatego ten dziwny na pierwszy rzut oka transfer może mieć zaskakująco dużo sensu.
Źródło: brentfordfc.com
