Radosław Żelezny jest blisko wypożyczenia z AS Romy do Perugii. Brzmi jak degradacja? Na papierze trochę tak, bo zamiast Serie A mamy Serie C. Tyle że w przypadku 19-letniego bramkarza znacznie większym problemem niż trzecia liga jest oglądanie futbolu z wysokości ławki albo trybun.
Według informacji Nicolò Schiry Polak ma trafić do Perugii na rok, a w umowie ma znaleźć się opcja wykupu. Żelezny poprzedni sezon spędził głównie w młodzieżowej drużynie Romy: 15 ligowych spotkań, cztery czyste konta. Do pierwszego zespołu zaglądał, ale debiutu się nie doczekał.
I trudno się temu specjalnie dziwić. W seniorskiej kadrze Roma ma Mile Svilara oraz Pierluigiego Golliniego, więc Żelezny może trenować z dobrymi bramkarzami do usranej śmierci, tylko co z tego, jeśli w weekend dalej nie stoi między słupkami?
Perugia wygląda więc jak ruch mało efektowny, ale logiczny. Bramkarz w tym wieku potrzebuje meczów, błędów, wyjazdu na jakąś paskudną murawę, gdzie w 87. minucie dostanie centrę pod nos i trzech chłopów będzie próbowało wpakować go razem z piłką do bramki. Tego nie da żadna sesja treningowa w Rzymie.
Żelezny zresztą od kilku lat funkcjonuje we włoskim futbolu. W 2022 roku trafił do Juventusu, gdzie przechodził przez zespoły U-17 i Primavera. Roma ściągnęła go latem 2025 roku i podpisała z nim umowę aż do 30 czerwca 2029 roku. Klub przedstawiał go wtedy jako szóstego Polaka w swojej historii i dał mu numer 91.
Dlatego nie traktowałbym wypożyczenia jako sygnału: „Roma go skreśliła”. Bardziej: sprawdzamy, czy chłopak rzeczywiście nadaje się do dorosłego grania.
Bo metryka, 193 centymetry wzrostu i treningi w dużych klubach wyglądają super w CV. O wartości bramkarza zaczynamy jednak rozmawiać dopiero wtedy, kiedy ktoś naprawdę do niego strzela.
