Ellis Simms znów pojawia się w kontekście reprezentacji Polski i tym razem nie wygląda to jak ciekawostka wyciągnięta z drzewa genealogicznego. 25-letni napastnik Coventry City ma polskie korzenie, a jego otoczenie jest otwarte na możliwość gry dla biało-czerwonych.
PZPN interesował się nim już wcześniej. Simms ma związki z Polską po stronie mamy i babci, ale do tej pory nie podjął ostatecznej decyzji dotyczącej reprezentacyjnej przyszłości. W grze pozostają również Anglia i Jamajka, a jednym z formalnych warunków jest oczywiście kwestia polskiego paszportu.
Najciekawsze jest jednak to, że dziś nie mówimy już o zawodniku, którego warto sprawdzić wyłącznie ze względu na pochodzenie. Simms ma 191 centymetrów, dobrze odnajduje się w grze tyłem do bramki i potrafi dać drużynie coś, czego w polskiej ofensywie często brakuje: siłę, obecność w polu karnym i możliwość gry na ścianę.
Do tego Coventry awansowało na poziom Premier League, więc jego każdy występ będzie teraz oceniany w dużo trudniejszym środowisku. Jeśli utrzyma miejsce i regularność, rozmowa o kadrze przestanie być egzotycznym pomysłem.
Nikt nie powinien robić z niego następcy Lewandowskiego, bo to zupełnie inny typ napastnika. Ale właśnie dlatego może być dla reprezentacji ciekawy.
Najpierw trzeba jednak załatwić formalności i usłyszeć jasną deklarację samego zawodnika. Dopiero potem zaczyna się temat powołania.
